poniedziałek, 31 grudnia 2012

Sylwestrowe przygotowania ^^.

Hejka ^^
Właśnie przerwałam Sylwkowe przygotowania, w których Canis mi pomagał. Mamy już nadmuchane i poprzebijane balony i różne takie. O 20.00 przyjdą do mnie przyjaciółki, jak zawsze, zabiorą ze sobą swoje psy, Canis bardzo lubi się z nimi bawić, są cztery psy i dwie suczki. Są to dwa Yorkshire Terriery, jeden Jamnik, dwie suczki rasy Cocker Spaniel Angielski i jeden pies w typie Cocker Spaniela. Może niektórzy baliby się trzymać siedem psów w jednym pokoju, ale oni się bardzo lubią i znają się bardzo dobrze. Chciałam porobić psiakom zdjęcia i tu wstawić, ale przyjaciółki mi nie pozwalają, bo boją się kopiarzy, więc wstawię fotki Canisa jak znajdę przejściówkę do telefonu. Mój aparat jest w naprawie, bo ekranik popękał, nie wiem od czego, więc pozostał mi telefon. Jeśli będą zdjęcia to będą jakie będą, spróbuję je poprawić, żeby moje psisko było dostrzegalne. Psiakom zrobiłam nawet ich ulubione jedzenie, czyli ryż z mięsem i warzywami, Odi ( Jamnik mojej przyjaciółki ) nie przepada za tym, więc dla niego zrobiłam mu bez warzyw, których nie cierpi. Oczywiście jak zawsze zrobimy sobie mini zawody, jak co roku. Przed imprezą drukuję "dyplomy" dla psiaków, może to trochę dziwne, ale u nas to już tradycja. Poniżej dyplom, który drukuję co roku :

W poprzednim roku wygrała Lila ( Cocker Spaniel Angielski przyjaciółki ). Jutro ogłoszę wyniki. Przedstawię wam teraz wszystkie pieski :
- Odi, Jamnik, 3 lata, drugi najlepszy przyjaciel Canisa.
- Lila, Cocker Spaniel Angielski, 2 lata, najlepsza przyjaciółka Canisa.
- Ally ( Ali ), Cocker Spaniel Angielski, 2 lata, przyjaciółka Canisa, rodzona siostra Lily.
- Rocky, Yorkshire Terrier, 4 miesiące, kolega Canisa.
- Pou, Yorkshire Terrier, 4 miesiące, kolega Canisa, rodzony brat Rocky'ego.
- Ruby, w typie Cocker Spaniela, 3 lata, trzeci najlepszy przyjaciel Canisa.
Jest trochę tych psów, Lila, Ruby, Ally i Odi zaczęli ćwiczyć agility z Canisem, najlepiej wychodzi to Ruby'emu, Ally i oczywiście Canisowi. Zaczęłam zastanawiać się z Klaudią ( właścicielką Ruby'ego ) nad obozem agility, ale to dopiero w wakacje. To chyba wszystko, pa pa ^^.

Wesołego Sylwestra ^^

Canis prosi o komentarze i zaobserwowanie ^^.

niedziela, 30 grudnia 2012

Nie ma to jak kąpiel błotna w kałuży ^^.

Na dzisiejszym spacerze Canis urządził sobie kąpiel błotną w kałuży. Jak to się stało ? Opowiem.

Około godziny 16.30 byłam z Canisem na spacerze w lasku. W połowie lasu Canis zerwał się ze smyczy, bo zobaczył sarnę, taka jego gończa natura. Przebiegł się w kółko za sarną, ale zwierzę zdążyło uciec, gdy moje psisko taplało się w kałuży. Nie mogłam go powstrzymać, bo stałam ok. 300 metrów od niego i byłam zajęta śmianiem się i jednocześnie płakaniem, że będę musiała go myć. Nie zamierzałam biec po niego szybko, bo wiedziałam, że tak czy siak będę musiała go wyczyścić. Pobiegłam truchcikiem ( jak na WF'ie xD ) w stronę Canisa i przypięłam mu smycz do obroży, którą z resztą też trzeba było wyczyścić. Po drodze uradowany kąpielą Canis skoczył mi ubłoconymi łapami na nowe spodnie. I tak oto musiałam skrócić ten "przyjemny" spacer. Po przyjściu do domu oczywiście musiał ubłocić mi podłogę w pokoju i przy okazji wskoczył na łóżko. Canis poszedł, a raczej musiałam go zanieść do wanny, która z natury jest biała, ale po wizycie Canisa stała się brązowa. 

Zaczęłam się zastanawiać czy Canisowi spodobałaby się błotna kąpiel w spa, ale chyba woli takie naturalne, w kałuży, bo nie ma to przecież jak taplanie się w kałuży ^^

Canis zaprasza do obserwacji i pisania komentarzy ^^

Jak wygląda nasz dzień.

Przedstawię wam nasz WSPÓLNY rozkład dnia w dni wolne, czyli dzisiaj xD.

11.30 - Canis mnie budzi, szczekając mi do ucha, albo liżąc po twarzy i ściąganiu ze mnie kołdry swoimi ząbkami.
11.50 - Sprawdzamy wiadomości na FB, Canis pomaga mi odpisywać.
12.10 - Śniadanie, przeważnie płatki kukurydziane na sucho, które Canis uwielbia i mniejsza niż zwykle dawka suchej karmy.
12.40 - Spacer, ok. 1 godz, do lasu i na łąkę.
13.50 - Obiad, ja różnie a Canis karmę.
14.20 - Długi spacer do miasta, ok. 2-3 godz, trening agility i dog dancing ok. 1-2 godz.
17.30 - Spacer, ok. 1 godz.
19.00 - Kolacja, przeważnie sucha karma, ale czasami ryż z kurczakiem i warzywami, jeśli jest druga opcja to oczywiście jest też trochę dla mnie.
19.30 - Spacer, ok. 45 min.
21.00 - Spacer, ok. 20 min.
24.00 - Spanko ^^.

Oczywiście nie zawsze mamy taki rozkład, bo czasami jeżdżę na zakupy do Wrocławia z przyjaciółką, albo spotykam się z koleżankami, więc wtedy z Canisem wychodzi mama, albo jeden spacer musi być wyeliminowany, ale przeważnie jest tak jak napisałam. W przerwach siedzimy na zapytaj, albo na FB. Często urządzamy sobie sesje zdjęciowe, które Canis uwielbia. 

Canis prosi o obserwację i komentarze ^^. 

Agility - jak to się zaczęło.

W tym poście opowiem jak zaczęła się nasza przygoda z agility. Mam nadzieję, że was nie zanudzę.

Szłam z Canisem po lesie, jak codziennie, jest to nasz tradycyjny spacer. Nagle zobaczyłam powalone drzewo na drodze, którą zawszę chodzę z Canisem, prowadzi ona na dużą łąkę, na której Canis lubi biegać, z resztą ja też. Pomyślałam, że muszę wziąć Canisa na ręce i przejść z nim przez kłodę. I stało się, podczas tego rozmyślania nie zauważyłam, że Canis zerwał się ze smyczy i pobiegł w stronę łąki. Myślałam, że nie przeskoczy kłody, ale myliłam się, Canis przeskoczył powalone drzewo bez żadnego problemu i pobiegł w stronę potoku. "Tego już na pewno nie przeskoczy i będzie musiał na mnie poczekać" - myślę. Moje wszystkie przemyślenia były błędne, Canis przeskoczył przez strumyk, a ja stanęłam jak wryta i oczom nie wierzę, przecież to jest wielkości królika, więc jak on przeskoczył ten potok ? W końcu ocknęłam się i pobiegłam za nim, co nie było trudne, bo został na miejscu i przypatrywał się z jakim trudem wdrapuję się na kłodę (ciągle z niej się ześlizgiwałam, bo była mokra od deszczu, a moje buty były ubłocone, bo po drodze weszłam do kałuży, w której było błoto), wydawało mi się, że myślał wtedy "ja też potrafię skakać, nie jesteś jedyna", później przeskoczyłam przez potok i zapięłam Canisa na smycz. 

Tak zaczęła się nasza przygoda z tym sportem, teraz mam tunel, który dostałam od sąsiadki, która kupiła córce do zabawy, dwie hopki zrobione z patyków i doniczek i tyczki do slalomu, zrobione z patyków.

Początki bloga.

Hej :)
Ten blog jest poświęcony mojemu psu o imieniu Canis. Będę tu wstawiała jego zdjęcia, opisywała nasze sukcesy i niepowodzenia i codzienne życie mojego psa. Mam nadzieję, że blog wam się spodoba i zapraszam do obserwacji i częstego odwiedzania i komentowania postów. Na zapytaj jestem znana jako Sõbrale.