Na dzisiejszym spacerze Canis urządził sobie kąpiel błotną w kałuży. Jak to się stało ? Opowiem.
Około godziny 16.30 byłam z Canisem na spacerze w lasku. W połowie lasu Canis zerwał się ze smyczy, bo zobaczył sarnę, taka jego gończa natura. Przebiegł się w kółko za sarną, ale zwierzę zdążyło uciec, gdy moje psisko taplało się w kałuży. Nie mogłam go powstrzymać, bo stałam ok. 300 metrów od niego i byłam zajęta śmianiem się i jednocześnie płakaniem, że będę musiała go myć. Nie zamierzałam biec po niego szybko, bo wiedziałam, że tak czy siak będę musiała go wyczyścić. Pobiegłam truchcikiem ( jak na WF'ie xD ) w stronę Canisa i przypięłam mu smycz do obroży, którą z resztą też trzeba było wyczyścić. Po drodze uradowany kąpielą Canis skoczył mi ubłoconymi łapami na nowe spodnie. I tak oto musiałam skrócić ten "przyjemny" spacer. Po przyjściu do domu oczywiście musiał ubłocić mi podłogę w pokoju i przy okazji wskoczył na łóżko. Canis poszedł, a raczej musiałam go zanieść do wanny, która z natury jest biała, ale po wizycie Canisa stała się brązowa.
Zaczęłam się zastanawiać czy Canisowi spodobałaby się błotna kąpiel w spa, ale chyba woli takie naturalne, w kałuży, bo nie ma to przecież jak taplanie się w kałuży ^^
Canis zaprasza do obserwacji i pisania komentarzy ^^
świetny blog :*
OdpowiedzUsuńDzięki ^^
UsuńMasz fajne poczucie humoru ! ^^ Obserwuje,
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnnie
http://natalian-blog.blogspot.com/
Dzięki, masz bardzo ciekawego bloga ^^
UsuńBiste xD Mój ma podobne "zainteresowania" kałużą. A potem czyścić takiego jasnego psa jak mój -.-"
OdpowiedzUsuńWspółczuję jasnego psa. Mój jest czarny więc za bardzo nie widać xD
Usuń